Tytuł dość przewrotny, ale do takiego właśnie doszedłem wniosku podczas wczorajszej dyskusji na kanale #jakilinux, kiedy pojawił się temat wydania Oracle Open Office 3.3 (nie popełniłem tu błędu w pisowni). Przytaczając szybko kontekst… Kiedy Oracle przejęło Suna oraz prawa własności do rozwijanych przezeń projektów WiOO (dla przypomnienia Wolne i Otwarte Oprogramowanie) powstało wiele kontrowersji i pytań związanych z ich dalszym rozwojem. Wielu otwarcie mówiło, że będzie to koniec tych projektów. W czerwcu po sprawie z OpenSSO Express -> OpenAM pokusiłem się o napisanie notki (związanej bardziej z kolejnymi otwartymi projektami Google), w której starałem się wskazać, że duże firmy nawet jeśli zmienią politykę wydawania oprogramowania pozostawiają po sobie otwarty kod, który może być dalej rozwijany przez społeczności.